2010-06-02
Od mojej ostatniej wizyty na tym blogu upłynęło sporo czasu. Mam bardzo dużo pracy, jestem o pół roku starsza, o pół książki dalej i mam o połowę więcej zmartwień. W pracy nie wiedzie mi się już tak dobrze jak niegdyś, jednak nie mam (póki co?) powodu do paniki. Kredyt jest już mniejszy, dziadek zdrowszy, a moje serce weselsze. Nawiasem mówiąc, od blisko trzech miesięcy ma dla kogo bić. Od śmierci Michała minęło ponad 5. lat. Myślę, że jestem gotowa na nowy związek, że z wieloma rzeczami się pogodziłam, wiele się zmieniło i wreszcie - wiele przemyślałam. Czyżby to początek nowego rozdziału w moim życiu?
Pragnę się jeszcze, niestety tak na szybko, odnieść do katastrofy pod Smoleńskiem. Między Polską a Kanadą jest 8. godzin różnicy, także o tamtej porze już spałam. Dziadek został obudzony przez jednego ze swoich przyjaciół, który zadzwonił z tą informacją, ja z kolei zostałam obudzona przez dziadka. Nie ma słów, które w pełni potrafiłyby opisać mój wielki szok, towarzyszący kolejnym napływającym doniesieniom. Cieszy mnie to, że w obliczu takiej tragedii inne narody zjednoczyły się z Polską, tutaj wszyscy nasi sąsiedzi składali mnie i dziadkowi kondolencje. Z racji tego, że wówczas nie miałam dostępu do internetu, nie mogłam napisać nic odnośnie tego wydarzenia. Korzystając z okazji pragnę złożyć wyrazy współczucia rodzinom wszystkich ofiar. Spóźnione, ale szczere.
"Do miłego.".
PS. Angeliqo, bardzo Cię proszę o podanie hasła na swojego bloga, pamiętam że kiedyś to zrobiłaś, ale niestety nie mam czasu szukać go w notkach. Gorąco pozdrawiam i z góry dziękuję
|
|
|